Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Kobierzyce
Marsz Śmierci przechodził przez KleinTinz - Tyniec Mały

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
24 stycznia 1945 roku przez wioski w gminie Kobierzyce przechodziła kolumna 6000 tysięcy więźniów z ewakuowanego obozu pracy przy fabryce zbrojeniowej Krupp Berta Werke (obecnie Jelcz Laskowice) do obozu głównego Gross Rosen.
Marsz Śmierci przechodził przez KleinTinz - Tyniec Mały

Marsz Śmierci przechodził przez KleinTinz - Tyniec Mały
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Marsz Śmierci przechodził przez KleinTinz - Tyniec Mały
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Marsz Śmierci przechodził przez KleinTinz - Tyniec Mały
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Szli w kolumnie przez zaśnieżone drogi przy 20 stopniowym mrozie, często polami, by zwolnić drogi dla wojska i uciekinierów niemieckich przed postępującą Armią Czerwoną. Ludzie zjawy, wygłodzeni, źle ubrani, pilnowani przez essesmanów Niemców i dodatkowo przydzielonych Ukraińców z SS Galizien.

Kilkaset chorych na tyfus i wycieńczonych nie nadających się do drogi pozostawiają Niemcy bez środków do życia, niewielu uratują nadchodzące wojska radzieckie.

Trzystu esessmanów z psami dobrze ubranych idzie po bokach kolumny, w której znajdują się ludzie wielu narodowości, w tym zesłani do pracy w fabryce zbrojeniowej Kruppa młodzi uczestnicy Powstania Warszawskiego oraz żołnierze AK. Potwierdzono to po ekshumacji znajdując czaszki bardzo młodych ludzi.

Każde wyjście poza kolumnę kończyło się śmiercią, dobijano słabych, którzy nie dawali rady iść dalej. Wycieńczeni współwięźniowie jak potrafi podtrzymali chorych i słabych, do więźnia który upadł doskakiwał esessman i dobijał.

Do Tyńca Małego kolumna dotarła od strony Żórawiny. Rano. Zatrzymali się na krótki postój. Niemieccy mieszkańcy wsi Klein Tinz (Tyniec Mały) rzucali w tłum więźniów chleb z pobliskiej piekarni mimo, że essesmani grozili miejscowym pobiciem. Zrobiło się zamieszanie i sytuacja wyglądała bardzo groźnie - interweniowali essesmani, ale pojawił się zarządca majątku, inspektor Leister i uspokoił sytuację. Ten sam zarządca, po ucieczce z kolumny jednego więźnia, którego nie wydali niemieccy mieszkańcy, zaopatrzył go w cywilne ubranie. Nikt nie mógł się z więźniem dogadać i nie wiadomo jakiej był narodowości.

Tylko na odcinku od Domasławia do Tyńca Małego oprawcy dobili 51 więźniów. Za kolumną jechał wóz, na który zbierano zwłoki. Na tej trasie wóz kilka razy wracał, by wszystkich zamordowanych przewieźć.

Opowiadał mi mieszkaniec Tyńca Małego, który brał udział w ekshumacji, że szczątki bezwładnie były wrzucone do dołu w miejscowej żwirowni. Często do transportu zwłok i zasypywania mogił ściągano ludność niemiecką, była sroga zima i ziemia była zamarznięta.

Obóz w Gross Rosen – Rogoźnica był jednym z najcięższych obozów, zwożono do niego ludzi 23 narodowości, miał 100 filii w Niemczech, Czechach i na obecnych terenach Polski. Przewinęło się przez ten obóz ponad 120 tysięcy więźniów, 40 tysięcy straciło życie. Filia w Füfteichen działała w okresie od 15 października 1943 do 21 stycznia 1945 roku.

W latach powojennych dzieci miejscowej Szkoły Podstawowej pamiętały o miejscu pochówku, dbał o pamięć kierownik Szkoły Podstawowej Aleksander Leśniewski, grono nauczycielskie, jak też proboszcz ks. kanonik Bronisław Kazak, chodząc tam z procesją na Wszystkich Świętych. Zbieżność dat: ks. Kazak też odszedł 24 stycznia 2012 r. Obecnie proboszcz ks. kanonik Ireneusz Alczyk również przypomina o tej tragedii każdego roku.

Po latach, w listopadzie 1975 roku, szczątki pomordowanych zostały z tej mogiły ekshumowane i przeniesione do Wrocławia na Cmentarz Żołnierzy Polskich na Oporowie. Żwirownia została zasypana wiele lat temu.

Na cmentarzu w Tyńcu Małym znajduje się od kilkunastu lat symboliczna mogiła upamiętniająca czasy wojny, pomordowanych i nieludzkiego traktowania więźniów. Może i tu w Tyńcu Małym po latach doczekamy się solidnego pomnika?

X x x x x x

Na całej trasie więźniowie często nocowali na przyprószonym słomą śniegu, wielu po takim noclegu nie zbudziło się. Nie dla wszystkich starczało miejsca w oborach, chlewach i stodołach. Ogólnie, ludność niemiecka na trasie, przyjaźnie traktowała więźniów. W Strzeganowicach miejscowa ludność niemiecka przygotowała kawę i jedzenie, ale essesmani nie pozwalali na jakąkolwiek pomoc. Ktoś podarował buty. Bywali też agresywni mieszkańcy…

Takich zbiorowych mogił na całej trasie odkryto już sporo, jednak dalej brakuje miejsc pochówku wielu więźniów. Po latach odkrywane są przy wykonywaniu prac ziemnych. Szczątki poległych ze wszystkich odnalezionych zbiorowych mogił przenoszone są na cmentarze. W wielu miejscach na trasie przemarszu są mogiły, tablice i pomniki upamiętniające marsz, bogate tablice/nagrobki znajdują się w gminie Kostomłoty.

W Kątach Wrocławskich, w części cmentarza gdzie pochowano po wojnie żołnierzy radzieckich, znajdują się mogiły ekshumowanych ze Strzeganowic. Przed laty staraniem Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Kąckiej, po długim załatwianiu wszelkich możliwych zezwoleń przez nieżyjącego już prezesa Jerzego Grendę, członkowie stowarzyszenia przy wsparciu władz gminnych wykonali przebudowę lastrykowych nagrobków, które były już w złym stanie, na granitowe.

X x x x

Do Gross Rosen dotarło z tej kolumny jedynie 4000 ludzi. Stąd byli rozsyłani do innych obozów. Wyzwolenia doczekało jedynie kilkuset więźniów z tej kolumny. Opowiedzieli o nieludzkich warunkach, w jakich przyszło im żyć i pracować w okresie wojny. Nawet kiedy doczekali wyzwolenia, byli tak wycieńczeni i chorzy, że szybko umierali.

Po wojnie pozostali przy życiu brali udział w procesach oprawców, niestety wielu z nich nie dosięgła ręka sprawiedliwości.

Miejscowości przez które przechodziła kolumna przez 7 dni;

Miłoszyce, Ratowice, Kotowice, Groblice, Św. Katarzyna, Żurawina, Księginice, Domasław, Tyniec Mały, Małuszów, Strzeganowice, Różaniec, Sośnica, Kąty Wrocławskie, Piotrowice, Kostomłoty, Wichrów, Mieczków, Jaroszów, Strzegom.

Jerzy Urbaniak przed wielu laty w swoim opracowaniu zawarł taką myśl:

„Pamięć o Fünfteichen powinniśmy pielęgnować i przekazywać następnym pokoleniom. W żaden inny sposób nie uszanujemy cierpień sześciu tysięcy ludzi, którzy pół wieku temu zmagali się z okrucieństwem, zimnem, głodem, chorobami, nadludzkim wysiłkiem, własną słabością i strachem o życie swoje i kolegów – współwięźniów”.

Wykorzystałem materiały zawarte w; „Aż stali się prochem i rozpaczą” autor: Andrzej Bułat, Wacław Dominik oraz wspomnienia więźnia Leonarda Kosińskiego P- 23883, jak też informacje od wnuczki Niemca mieszkańca Fuchshübel/Strzeganowice zbierającego poległych z trasy i który ugotowane ziemniaki jakoś podrzucił więźniom.

Więcej informacji znajdziesz w gazecie powiatu wrocławskiego
Express Wrocławski


Stanisław Cały



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Sobota 3 grudnia 2022
Imieniny
Hilarego, Franciszki, Ksawery

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl

Kazo.pl
Ogłoszenia i oferty nieruchomości