– To była naprawdę ofiarna praca pionierów, ludzi, którym zależało i którym leżało na sercu, żeby powstała polska edukacja – podkreśla Monika Lunitz, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Bielanach Wrocławskich. – Wśród naszych nauczycieli i pracowników dalej widzę właśnie tę iskrę, bo my – wbrew temu, co się społeczeństwu wydaje – wykonujemy naprawdę bardzo ciężki, ale i odpowiedzialny zawód – dodaje.
Od skromnych początków do nowoczesnej szkoły
Historia bielańskiej szkoły sięga pierwszych powojennych lat. Początkowo placówka funkcjonowała w trudnych warunkach – bez odpowiedniego zaplecza, sal gimnastycznych czy nowoczesnego sprzętu. Zmiany zaczęły się w latach 90-tych, kiedy to szkoła zaczęła dynamicznie się rozwijać.
– Od tego momentu wszystko zaczęło się zmieniać. Nie mieliśmy sali na WF, sprzętu, warunków – a później, po 1997 roku, wszystko zaczęło wyglądać inaczej – wspomina Tomasz Wyrwa, wicedyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Bielanach Wrocławskich.
Dziś szkoła może pochwalić się nowoczesnym zapleczem dydaktycznym, a jej uczniowie odnoszą sukcesy zarówno w nauce, jak i w sporcie. Nie tylko Bielany Wrocławskie stawiają na rozwój. Gmina Kobierzyce od lat inwestuje w modernizację i rozbudowę placówek oświatowych.
– Przed nami budowa nowego skrzydła w szkole w Kobierzycach. W tym roku przystępujemy do projektowania i mam nadzieję, że szybko rozpoczniemy realizację. Kończymy też szkołę w Tyńcu Małym – jej otwarcie planujemy na przełomie roku. W 2026 dzieci na pewno już tam trafią. Trwa również remont starej części szkoły w Pustkowie Żurawskim – mówi Piotr Kopeć, wójt gminy Kobierzyce. – Idziemy do przodu, bo chcemy, żeby nasze dzieci uczyły się w jak najlepszych warunkach.
Mimo upływu lat jedno się nie zmienia – zaangażowanie nauczycieli. To właśnie ich praca, pasja i odpowiedzialność sprawiają, że szkoła żyje i rozwija się. – Najbardziej w tym zawodzie cieszy mnie to, że mogę obserwować rozwój dziecka – od malucha aż po absolwenta. Widać, jak rosną, dojrzewają, jak wykorzystują potencjał, który staramy się w nich obudzić – mówi Tomasz Wyrwa.
Dyrektorka szkoły dodaje, że wielu nauczycieli inspiruje swoich uczniów tak, jak kiedyś ktoś zainspirował ich samych. – Ja sama miałam cudownego nauczyciela historii. Tak o niej opowiadał, że pokochałam ten przedmiot i dziś uczę historii. To jemu zawdzięczam, że jestem tu, gdzie jestem. Kiedy patrzę na moich uczniów, widzę w nich siebie sprzed lat. To daje ogromną motywację, by przekazywać im pozytywne wartości i uczyć odpowiedzialności – wspomina Monika Lunitz.



